Hołdując klasykom 2 – Madonna

Po zadowalającym odbiorze pierwszego z cyklu tekstów „Hołdując klasykom”, zapraszam przed ekrany do eksploracji kolejnych teledysków, które w znacznym stopniu inspirowały się dziełami tudzież dziełkami kinematografii światowej. Dziękuję jednocześnie za odzew i propozycje kolejnych klipów. Przed wami druga odsłona, tym razem mono-personalna. W roli głównej królowa popu, Madonna. 

Jak wiadomo, to niezmordowana niewiasta. Prawdziwa kobieta renesansu, która żadnej pracy się nie boi. Zatańczy na rurze, zaśpiewa, napisze książkę dla dzieci, zagra w filmie, a nawet wyreżyseruje. I tak od przeszło trzydziestu lat.

Jej filmografia jest równie imponująca co dyskografia, szkoda tylko, że filmy i role nie tak dobre. Jednak jej podstawowe zajęcie, czyli muzykowanie, to w wielu przypadkach klasyka, dodatkowo podparta często znakomitymi teledyskami. Madonna miała prawdziwego farta do ich twórców, żeby wymienić choćby Davida Finchera (4 razy), Jonasa Akerlunda (5 razy), Marka Romanka (2 razy) czy Luca Bessona. Na planie często pojawiali się znani aktorzy (do przejrzenia opasła lista), a nierzadko teledyski związane były z promocją filmów, w których pani Ciccone się pojawiła. Ale to wielokrotnie w klipach (nazwijmy je) „samodzielnych” właśnie, udało się tej artystce przemycić swą miłość do kina i swoje inspiracje filmowe. Podbijcie zatem głośność, oto one. Chronologicznie.

Continue reading

Posted in aktualności

Woody Allen i jego filmy cz.7 (1993-1998)

W siódmej odsłonie Allenowskiego cyklu filmowego omówione zostaną jedne z najlepszych komedii nowojorskiego reżysera: „Tajemnica morderstwa na Manhattanie”, „Jej wysokość Afrodyta”, „Strzały na Broadwayu”; musical „ Wszyscy mówią: kocham Cię” oraz dwie dosyć nietypowe pozycje: „Przejrzeć Harry’ego” i „Celebrity”. Zapraszamy do lektury.

I can’t listen to that much Wagner, ya know? I start to get the urge to conquer Poland.

Rozpad związku z Mią Farrow w najmniejszym stopniu nie wpłynął na życie zawodowe Allena. Jego wypracowany przez lata rytm kręcenia filmów był (i jest) całkowicie odporny na wszelkiego rodzaju zawirowania.

Prace przedprodukcyjne nad „Tajemnicą morderstwa na Manhattanie” szły pełną parą, gdy Mia Farrow dowiedziała się o romansie Allena i – delikatnie rzecz ujmując – zrezygnowała ze współpracy z nim. Taki szczegół, jak rozpad trwającego kilkanaście lat związku, nie sparaliżował naszego bohatera – praca stała się dla niego odskocznią od problemów w życiu prywatnym. Woody bez zwłoki zadzwonił do Diane Keaton, która po starej znajomości zgodziła się na wzięcie udziału w tym projekcie. Wystarczyło jeszcze odrobinę podrasować scenariusz, tak aby do maksimum wykorzystać talent komediowy Keaton, i „Tajemnica morderstwa na Manhattanie” mogła trafić do kin, jakby nic się nie wydarzyło.

Continue reading

Posted in aktualności

Frankenstein’s Army – Red Band Trailer

Po dwóch teaserach oraz krótkim klipie przyszła pora na rasowy trailer nowej produkcji Richarda Raaphorsta. Tak, moi drodzy, 30 maja w sieci zadebiutował Red Band Trailer „Frankenstein’s Army”! Potwierdza on, że film będzie w kolorze, dla widzów zdecydowanie dorosłych,  a znane z pierwszych teaserów czarno-białe retrospekcje będą albo wplecione w fabułę, albo w ogóle nie pojawią się w filmie (mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo mają przedni klimat). Trailer „Frankenstein’s Army” ujawnia finalny wygląd różnej maści potworów – niemiecki zombie-żołnierz na długich kończynach rządzi!, możemy też posłuchać co ma do powiedzenia szalony doktor…

Początkowo trailer zmontowany jest dość tradycyjnie, wprowadzając nas w arkana fabuły, wszystko zmienia się w 80 sekundzie, gdy jako tło muzyczne wchodzi ostry kawałek (dubstep w trailerze filmu o zombie – to jest to!) i Continue reading

Posted in aktualności

Tajemnica Andromedy

Wytwórnia: Universal Pictures

Reżyseria: Robert Wise

Scenariusz: Nelson Gidding, na podstawie powieści Michaela Crichtona

Zdjęcia: Richard H. Kline

Muzyka: Gil Melle

Obsada: Arthur Hill, James Olson, Kate Reid, David Wayne

Continue reading

Posted in aktualności

Kilka filmowych blizn

Ciągle zachwycamy się filmami, wiadoma sprawa, bo gdzie indziej to robić, jak nie na stronie miłośników kina? Co chwilę się ochuje, achuje na lewo i prawo, jak to kino zmieniło nasze życie, a bez ruchomych obrazków bylibyśmy innymi ludźmi. Nie trochę innymi, tylko całkiem innymi. Mniej seksownymi, mniej inteligentnymi, wrażliwymi, pięknymi. Po prostu – mniej. Ciekawi mnie jednak, czy Was kino kiedyś skrzywdziło. Bo mnie tak. Nic metafizycznego. Skrzywdziło mnie po prostu fizycznie.

Przyznam, że na pomysł tego felietonu wpadłem po opublikowaniu pierwszego odcinka naszej świetnej KMF-owej serii o nazwie „Szybka piątka”. Oczywiście, że każdy z nas jest świadomy tego, że niektóre filmy zobaczyliśmy za wcześnie. Ja nie powinienem oglądać „Emmanuelle” jako dziecko, zapewne lepiej by mi się spało, gdyby chrzestny nie zapodał mi na VHS kilkakrotnie przegrywanych z innych kaset przygód Pinheada. Niektóre doznania muszą poczekać, aż będziemy w stanie się im przeciwstawić i właściwie je zinterpretować. Koledzy z redakcji skupiali się głównie na sprawach psychologicznych, mikrourazach w umyśle, swoistych traumach celuloidowych. Mnie jednak kilkakrotnie kino skrzywdziło czysto fizycznie i mam mocniejsze opowieści, z którymi się z czytelnikami w „Szybkiej piątce” nie dzieliłem, aby nie psuć konwencji.

Continue reading

Posted in aktualności

Tajemnice Zielonego Królestwa

Zacząć chcę od oczywistości. Mainstreamowe filmy animowane rządzą się swoimi prawami. Ich scenariusze z reguły oparte są na sprawdzonych, acz nowatorsko przetworzonych schematach fabularnych. Trudno jednak – akurat w wypadku tego rodzaju filmów – traktować to jako zarzut wpływający na odbiór. Biorąc pod uwagę, że przekaz familijnych animacji w istocie ukierunkowany jest na widza najmłodszego, to właśnie uniwersalny charakter tegoż przekazu ma być w nich przede wszystkim odczuwalny. Bo bajka ma być bajką, ma bawić wychowując i wychowywać bawiąc. Kryterium oryginalności spada wtedy na drugi plan. Grunt w tym, by podawała swe myśli w sposób inteligentny i powabny.

Potrzeba prawienia komunałów wzmogła we mnie po seansie najnowszego filmu studia Blue Sky. Wszak można powiedzieć, że „Tajemnice Zielonego Królestwa” to taki jeden wielki komunał – jako znana każdemu i wręcz banalna, fabularna klisza. Główna bohaterka filmu przenika – niczym carollowska Alicja – do tytułowego zielonego królestwa, zamieszkałego przez liliputy.

Continue reading

Posted in aktualności

Kopiuj, wklej, obróć

W miarę pojawiania się nowych informacji, a w szczególności materiałów graficznych na temat filmu „Bullet to the Head”, z niepokojem zauważyłem, że na każdej kolejnej wersji plakatu Sylvester Stallone coraz bardziej przekręca się w prawo, aż zamienił pozycję bohatera mierzącego do przeciwnika stojącego przed nim, na pozycję sędziego rozpoczynającego strzałem bieg na 100 metrów. Ustawiając 6 coraz bardziej pokładających się plakatów obok siebie, otrzymałem w dodatku zaskakującą animację poklatkową, na której Sylvester Stallone… płynie kraulem. Biorąc pod uwagę jakość filmu, zbierającego cięgi i słabe recenzje (moim zdaniem lepszy mimo wszystko od „Assassins” czy „The Specialist”), ta niespotykana „plakatowa animacja” może mieć jednak znacznie głębsze znaczenie, bo symbolizujące stopniowy upadek gwiazdora. Mniejsza o drugie dno, różne cuda widziałem, różne przeróbki plakatów dostosowywanych estetycznie / merytorycznie do danego kraju, ale aktora obracającego się z godziny za pięć dwunasta na za pięć trzecia – nigdy.

 

Posted in aktualności

Żądło

Wytwórnia: Universal Pictures

Reżyseria: George Roy Hill

Scenariusz: David S. Ward

Zdjęcia: Robert Surtees

Muzyka: Marvin Hamlisch, Scott Joplin

Obsada: Robert Redford, Paul Newman, Robert Shaw, Charles Durning, Ray Walston, Eileen Brennan.

Dzisiaj, blisko 40 lat po premierze „Żądła”, trudno uwierzyć, że ten znakomity klasyk i zdobywca 7 Oscarów powstał w zasadzie przypadkiem. Scenarzysta David S. Wardow wpadł na pomysł jego realizacji podczas pracy nad filmem „Jego najlepszy numer” z Donaldem Sutherlandem i Jane Fondą. Podzielił się swoimi przemyśleniami z reżyserem Georgem Royem Hillem, a ten, zachwycony konceptem, postanowił przyłączyć się do produkcji.

Continue reading

Posted in aktualności

Jesteśmy biednymi dostawcami przyjemności i chcemy (za)robić (sobie) dobrze

Na początku było słowo. Dokładnie 3475 znaków (bez spacji) w tym oto artykule Koisza. Kuba internetu nie rozwalił, ale doczekał się szybkiej riposty w postaci 8526 znaków (ze spacjami) i trzech filmików quasi-edukacyjnych od Jerzego. Obaj zaczęli rozczulać się nad zagadnieniem pisania – i obaj, pomimo drobnych różnic, doszli do podobnych, lecz ubranych w inne zdania podrzędnie złożone wniosków, z których część wypada przekonująco, a z częścią można się kłócić. Ja się będę kłócił…

Co prawda oba teksty zahaczały o wywody osobiste (Jakub wspominał o ostatniej bibie na stancji i o tym, że nie jest frajerem, a Jurek pisał o Kubie i o tym, że jest frajerem – on sam, nie Kuba, aż tak osobiście nie było…), ale ja od takowych odpocznę. Żeby jednak pisać o pisaniu, w kontekście pisania w konkretnej rzeczywistości (do której moi przedmówcy się odwołują), trzeba wziąć pod uwagę parę czynników, które pozwolą zrozumieć z czym należy się mierzyć obierając podobną drogę (z góry przepraszam, za mogące nieco wydłużać tekst, przemyślenia osobiste i truizmy, które jednak odbębnić trzeba).

 

1. Mentalność

Będę upraszczał, ale na twórców słowa pisanego, wyłączając już w tym względzie tzw. brukowce, bo to jednak inny poziom, zwykło się patrzeć w dwójnasób: poprzez zazdrość („Ale masz fajnie, siedzisz całymi dniami w domu, przed kompem i tylko piszesz! To kiedy w końcu zaprosisz nas do swojego domku nad morzem?”) i pogardę („Zamiast odbijać kartę w fabryce, całymi dniami nic nie robisz, tylko siedzisz w domu, przed kompem i marnujesz życie! Weź się wreszcie za coś porządnego, jeśli chcesz mieć ten domek nad morzem!”). I jedno i drugie absolutnie idzie zrozumieć, patrząc z perspektywy osób trzecich. Jest to jednak pewien krzywdzący schemat, który przy odpowiednim zaparciu można odnieść także i do wielu innych zajęć. Mija to się jednak z celem – zawsze lepiej trochę otworzyć oczy, zwłaszcza, gdy tak naprawdę kompletnie nic nie wiemy o meandrach danej profesji, bo potem skutkuje to podobnymi obrazkami:

Posted in aktualności

Dźwięk w filmie cz.1: Kino przemówiło

Słowo wstępne od rednacza

„Dźwięk w filmie” to 7 esejów Tymoteusza Wojciechowskiego. Esejów nietypowych, bo, można by rzec, staroświeckich, napisanych tak, jak się dzisiaj nie pisze, nie publikuje, a jeszcze rzadziej można na tego typu literackie analizy filmowe trafić. Słychać w nim echa publicystyki Aleksandra Jackiewicza, którego, podobnie jak Tymoteusz, bardzo cenię, a jego analizy – uwielbiam. 

„KMF goes serious” – powiedział jeden z redakcyjnych kolegów. Coś w tym jest. Łamy KMF chcemy jak najbardziej otworzyć na większe, głębsze analizy, także o proweniencji filmoznawczej, i mam nadzieję, że uda się – w miarę regularnie – coś przedstawić. Dzisiaj więc pierwsza część eseju, bardziej ogólna, o tym, czym się charakteryzowało kino nieme przede wszystkim i jak pojawienie się dźwięku zmieniło znaczenie filmu. Kolejne w czerwcowe czwartki. 

Rafał, rednacz 

Gdyby zamiast imitować procedury literackie, film zechciał rozwinąć i wykorzystać swoje powiązanie ze snem i marzeniem sennym, mógłby stworzyć system ekspresji o niespotykanej subtelności, o ogromnej sile i oryginalności.

Continue reading

Posted in aktualności

kino | film | nowosci kinowe | scenariusze filmowe | scenariusze polskie | scenariusze zagraniczne | polskie kino | kina warszawa | filmy
kino polskie | kino amerykanskie | kino angielskie | kino argentynskie | kino francuskie | kino brazylijskie | programy telewizyjne |seriale telewizyjne
co jest grane w kinach | kinowe nowosci | na co do kina | seriale tvp | polskie seriale | polskie klasyki kina | klasyki kina | dobry film